Nazywam się Leanne, ale to już chyba wiadomo. Mam 14 lat, więc jestem najmłodsza. Nie wiem jak mam na nazwisko, więc w dokumentach jest napisane ,,No It Is Know" szczerze mówiąc nie wiem kto to pisał, ciekawe czy jest dobry z angielskiego.... Tak wiem długie i dziwne nazwisko. Do strefy X dostałam się w wieku 10 lat. Obudziłam się się wtedy w ciemnym pomieszczeniu i nic nie pamiętałam.Czułam się strasznie, ale muszę przyznać z i tak lepiej niż teraz, kiedy rozwaliły mi się próbki, a to i tak nie był najgorszy problem. Nie wiem czy powiedziałam że mam talent do robienia eliksirów (lub napojów energetycznych, jak wolicie) i jestem taką chemiczką, oczywiście moim marzeniem jest zostanie zwiadowcą, ale.. no to jest od 16 lat.
Wróćmy do tej teraźniejszości. Obudzili mnie bezczelnie i nikt nic nie wyjaśnił, oczywiście wszyscy uważają że skoro jestem najmłodsza to nie wymagam wyjaśnień. Och, ci ludzie. Przygotowałam napoje energetyczne dla nas, powiedziały mi o tym dziewczyny tydzień wcześniej, wtedy oczywiście też nie wyjaśniły po co je robić.No, a więc na śniadaniu zabrzmiał alarm, przez to wszystko czuj się jak w wojsku. Ale wszyscy się tak czują, najbardziej smuci mnie to że ci ludzie co trafili tu w ciągu ostatniego roku nie pamiętają, jak tu było kiedy nie było tych napadów. Z zadumania wyrwała mnie Rose powtarzając rozpaczliwie pytanie:
-Gdzie jest Jul?-nikt nie odpowiedział na jej pytanie.
Porozglądałam się wokoło. Nie ma jej, Jezioro Gwiazd, a za nim Las Harmonii spowite były w ciszy, no dopóki nie rozległ się wielki ryk, a potem rozpaczliwe wołanie o pomoc.
-Biegniemy, szybko!-nie wiem kto to powiedział, byłam najmłodsza, co miałam zrobić, pobiegłam za Shailene i Rose.
-Gdzie biegniemy?!-zawołałam, oczywiście nikt nie odpowiedział.
Stanęłyśmy zamurowane. Tuż przed jeziorem stał potwór, a przednim sam na sam stała Jul.
Pierwsza z nas z pomocą pobiegła Rose, najstarsza, bo ma 17 lat.
-Cała nasza strategia, zawalona...-szepnęła Shai i także pobiegła pomóc, a ja przypomniałam sobie o napojach energetycznych.
Dlaczego żeśmy ich nie wypiły? Rose je rozdała, ale żeśmy ich nie spożyły. Ale z nas trąby!
Kaiju zaatakował. Wtedy ja też pobiegłam pomóc dziewczyną.Przecież bez napoi energetycznych nie mieliśmy najmniejszych szans!
Potwór zaatakował Rose, która machała energicznie rękami aby odciągnąć uwagę od Jul. Udało się to Rose, ale tym sposobem Kaiju zwrócił się ku niej, trzeba było teraz jej jakoś pomóc.Jul stała sparaliżowana w miejscu w którym zobaczyłyśmy ją na początku. Mimo że miała 16 lat, dostała się do strefy X cztery lata temu i to było jej pierwsze spotkanie z potworem.
-Jul!-zawołałam i rzuciłam jej napój który szybko złapała i wypiła.
-Dzięki!-odkrzyknęła.
Kaiju coraz bardziej nacierał na Rose, a my nie mogłyśmy nic robić jak tylko patrzeć jak nasza najstarsza przyjaciółka uchyla się przed kamieniami rzucanymi przez potwora.
poszukałam wzrokiem Shai, zachodziła ona od tyłu potwora z łukiem w ręku, mając
zapewne nadzieję pomóc przyjaciółce.
-Shai!-krzyknęłam.
-Czego?
-Celuj dobrze!
-Spoko, dzięki!
Uśmiechnęłam się, wiedziałam jaki był plan Shai, musiała wycelować tak dobrze w czuły punkt potwora aby go zabić. Był jeden problem, nikt nie wiedział gdzie ten czuły punkt się znajduje.Istniał tylko jeden sposób, by się tego dowiedzieć...
Wyciągałam z kieszeni kurtki magiczną, przeźroczystą kulę wielkości pięści. Znalazłam tę kulę kiedyś. Może ona odpowiedzieć na wybrane 7 jakichkolwiek pytań, ma mi starczyć na całe życie, a ja potrzebuje jej użyć już teraz, ale w końcu nie wiadomo ile pożyjemy...
-Gdzie Kaiju nie jest opancerzony?- spytałam się kuli, powiedziałabym wam jak ją trzymać, jak wszystko wymawiać i bla, bla , bla ale to jest wszystko ściśle tajne, teoretycznie nie powiedziałam przyjaciółkom o tej kuli, ale cóż. A! Nie wiem czy wspomniałam że tylko trzy kule są na świecie i nikt nie wie gdzie. Po minucie kula odpowiedziała (a raczej wyświetliły się słowa na kuli): Na pięcie
-Pięta!-krzyknęłam.
Shai oddała szczał z łuku który uderzył prosto w piętę straszliwego potwora. Kaiju runął na trawę z głośnym brzękiem.
Rose nie wyglądała najlepiej, była cała zakrwawiona z rzucania w nią kamieniami, ale mimo wszystko była szczęśliwa. Powiedziała:
-To już nigdy żadnych problemów z Kaiju, no nie? Wystarczy tylko strzelać w pietę?
-No nawet pistolety nie były potrzebne!
-Nie. -powiedziałyśmy z Shai równocześnie.
-Jak to nie? Nie używałyśmy pistoletów.
-Nie to miałyśmy na myśli. -powiedziała Shai.
-A co?
-Każdy Kaiju ma inny słaby punkt. -powiedziałam.
-A wy skąd to wiecie? -spytała Jul.
-Ja z książki. -odpowiedziałam.
-A ja z doświadczenia - powiedziała Shai, ale nikt nie wiedział o co chodzi. (a ja wiem)
(Rose? :D)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz