.

.

czwartek, 27 listopada 2014

Od Rose do Julliet

Razem z Shai miałyśmy wybrać się na tajną misję, którą przydzielił nam pan R. Najpierw myślałyśmy, że Ral sobie z nas żartuje i tyle. A to okazało się prawdą. Miałyśmy wybrać się do Lasu Harmonii, aby zbadać tam dany nam teren. Dostałyśmy specjalne wyposażenie, takie jak noże do rzucania, dwa żelazne sztylety oraz trucizna. Jedyną przeszkodą było to, żeby nikomu się nie wygadać. Naszą "ochroną" przed odkryciem dlaczego tam idziemy, była wycieczka... Pan R. zawsze wymyślał świetne rzeczy, ale to, to lekka przesada. Szczerze, to nie miałam ochoty na żadną misję, po tym co stało się dość niedawno. Jestem nadal obolała, a kolor mojej starej białej bluzki, jest taki sam jak moje włosy. Po tym, jak pan R. wezwał nas do siebie, od razu pobiegłyśmy do magazynu. Podobno odblokował się specjalnie dla nas nowy przedział.
-Woooow... Niezłe ciuszki nam zafundował, co nie Rose?
-Tak. - odpowiedziałam dość skromnie, gdyż nadal byłam obolała. -  Myślisz, że dam radę? Po ostatniej misji ratunkowej ledwo zipie...
-Jasne, że dasz radę. - pocieszała mnie, co było widać. Nie chcę Ci o tym przypominać, ale jeśli przeżyłaś brutalnie pobicie tej paczki od Kailego, to na pewno dasz radę.
Kiwnęłam na znak, że również się z nią zgadzam. Po kilku próbach w założeniu ubrań, nareszcie mogłyśmy iść po ostatnie ważne informacje do Ral'a i wyruszyć na naszą misję. Musiałyśmy wyjść niezauważone. Lea i Jull śpią na samej górze, więc żadna z nich się nie skapnie. Gorzej z pandą od Leanne, która 

cały czas żeruje na naszych eukaliptusach. Po zejściu do drzwi frontowych, usłyszałyśmy wielkie tąpnięcia.
- Rose, co to jest? Czyżby Kaiju? - Shai schowała się za kolumną i mruczała pod nosem.
- Nie wiem. Nigdy się nie zdarzyło, żeby atakowały w nocy. Dziwne...
Patrz, idzie !
- Chowaj się ! - machała mi ręką.
Ukryłyśmy się za donicami i czekałyśmy, aż Kaiju sobie pójdzie. Musiałyśmy jak najszybciej stąd "uciec", bo nie możemy się ujawnić.
- Poszedł ? - spytałam się Shai wychodząc zza doniczki.
- Tak, już możemy biec.
- Chwila! Masz napoje energetyczne od Leanne? Gdyby coś się stało, to wiesz, przydadzą się.
 - Racja. - cofnęła się i pobiegła czym prędzej do magazynu, a ja zostałam sama
przy wejściu. Schowałam się, żeby przypadkiem ktoś mnie nie zauważył. Po kilku minutach Shailene wróciła z magazynu.
- Rose, mam te prób... Rose? Rose, gdzie jesteś ? - Shai widocznie zaczęła panikować.
- Spokojnie... Nikt mnie nie porwał - zaśmiałam się i wyskoczyłam za Shai.
- Masz szczęście, bo jeszcze sekundka albo dwie i już bym włączyła alarm.
Chwilę się razem pośmiałyśmy i ruszyłyśmy w drogę. Ral powiedział nam, gdzie
jest mała dziura w ogrodzeniu, przez którą możemy wyjść. Shai przeszła bez problemu, ale ze mną był już problem. Co gorsza do moich uszu dochodziły głosy kroków. Po chwili coś zaszeleściło w liściach, spojrzałam na Shai. Prawie niewidocznie kiwnęła w stronę starej lipy.

(Jull?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz